nieruchomości a koronawirus
Ceny nieruchomości w Polsce a COVID19

Ceny nieruchomości w Polsce a COVID19

Polecane 0 komentarzy przez

Dzisiaj nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć jak będzie wyglądał krajobraz gospodarczy po przejściu COVID-19. Możemy na bieżąco śledzić skalę negatywnych konsekwencji dla globalnego systemu społeczno-gospodarczego. Z dnia na dzień ta fala przybiera na rozmiarze i obejmuje już właściwie wszystkie obszary. Ruchy na rynkach finansowych wskazują na głęboką niepewność dotyczącą inwestycji i instrumentów finansowych. Mamy zatem kroczący kryzys, który w przesunięciu czasowym atakuje od strony popytu i podaży kolejne rynki światowe, a tym samym większość branż. Dotyczy to także nieruchomości. Jeszcze chwilę temu wszyscy chwalili się rekordami sprzedaży. Ceny systematycznie rosły. Jak będzie dalej?

Drastyczne spadki cen?

Popyt na nieruchomości w Polsce może zmniejszyć się dość drastycznie. Badania Knight Frank wskazują, że od początku lutego do początku marca 2020 r. na szanghajskim rynku sprzedało się o 56 proc. mniej nowych nieruchomości mieszkaniowych niż w analogicznym okresie minionego roku. Obniżka liczby transakcji względem pierwszego miesiąca 2020 r. była jeszcze większa (65 proc). Włoski instytut Scenari Immobiliari analizujący rynek nieruchomości wskazuje, że liczba odwiedzin mieszkań przeznaczonych na sprzedaż w Mediolanie spadła o ponad połowę (względem analogicznego okresu 2019 r.). To naturalne, że w takiej sytuacji także w Polsce zmniejszył się popyt (o tym jak kształtowała się cena mieszkań w styczniu możesz przeczytać tu). Wielu analityków prognozuje, że wraz ze spadkiem zainteresowania zakupami nieruchomości, będziemy mieli do czynienia z wielką przeceną.

Pamiętajmy jednak, że rynek ten jest jak rozpędzony pociąg. Żeby zahamować potrzebuje więcej czasu. Dlatego obecnie, przede wszystkim nie należy panikować. Mamy do czynienia z sytuacją niecodzienną i nieznaną, ale zawsze warto zachować zdrowy rozsądek.

Ceny, zwłaszcza mieszkań, nie spadną z dnia na dzień. Nie należy też zakładać wielkich przecen. Wszystko może zwolnić. Wydłuży się okres sprzedaży. Co, na marginesie, jest też po części wynikiem zmniejszonej dostępności do usług związanych z realizacją transakcji na rynku nieruchomości. Wiele zależy od tego jak długo będziemy w stanie zagrożenia epidemicznego w Polsce oraz tego, co będzie działo się na świecie. Zwłaszcza w gospodarkach, z którymi jesteśmy w jakiś sposób połączeni.

Nic już nie będzie takie samo?

Rynek nieruchomości należy analizować i oceniać w zdecydowanie dłuższej perspektywie czasowej. Poszukiwania mieszkania odkładają teraz zapewne osoby pracujące w branżach już wyraźnie dotkniętych skutkami epidemii – turystyce, gastronomii, usługach czy handlu. Pamiętajmy jednak, że na razie mówimy o bardzo krótkim czasie.

Cytując jednak klasykę „po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój”. Po wyjątkowo zmiennym okresie na giełdzie, wzrośnie liczba osób zainteresowanych rynkiem nieruchomości, który wciąż wydaje się bardziej bezpieczny dla oszczędności. To szansa dla sprzedających. Kwestia tego czy czekać z wystawieniem na sprzedaż swojego mieszkania, zależy od rynku. W przypadku wtórnego – raczej nie czekać. Jeżeli kupujących, zainteresowanych mieszkaniem od dewelopera warto uważnie monitorować sytuację. Można bowiem spodziewać się intensyfikacji działań marketingowych i promocyjnych deweloperów, mających na celu przywrócenie zainteresowania swoją ofertą po chwilowej stagnacji.

Podsumowując, polski rynek nieruchomości był rozgrzany do czerwoności. Lekkie schłodzenie nie osłabi go. Jeśli sprawdzi się optymistyczny scenariusz, kolejny kwartał nie wykaże wzrostu cen a raczej stabilizację, ale popyt będzie odżywał. Natomiast gorsza perspektywa pokazuje, że wyhamowanie rynku potrwa dłużej, co może doprowadzić jesienią do spadków cen mieszkań o kilka procent. Wciąż jednak nie jest to spadek kilkudziesięcioprocentowy.

Powiązane wpisy

0 Komentarzy

Brak komentarzy

Nikt nie dodał komentarzy – bądź pierwszy! dodaj komentarz

Dodaj komentarz